Menu

Pod szerszym kątem

Spojrzenie na sprawy sportu, polityki i historii z perspektywy młodego szczecinianina, Sebastiana Muraszewskiego

WIĘCEJ NIE ZAWSZE ZNACZY LEPIEJ? CZYLI O NOWYM FORMACIE MUNDIALU

smuraszewski

 FIFAGianniInfantinoNew

Gianni Infantino, nowy prezydent FIFA, musi spełnić obietnice wyborcze. Czy dla reelekcji poświęci prestiż najważniejszej imprezy organizowanej przez prowadzoną przez niego organizację?

 

CIĘŻKIE POCZĄTKI

Mistrzostwa świata w piłce nożnej, największa sportowa impreza na świecie, zmieniły się nie do poznania w ciągu 86 lat. Kadłubkowy turniej w Urugwaju, z udziałem tylko czterech europejskich drużyn, nie miał nawet meczu o trzecie miejsce. Jedno miasto, trzy stadiony, cztery grupy, trzynaście drużyn. Brak transmisji radiowych, z grup wychodzili tylko ich zwycięzcy. Wyobrażacie sobie coś takiego w XXI wieku? To już turnieje juniorskie są lepiej zorganizowane.  W następnych latach nie było dużo lepiej. W 1934 i 1938 mieliśmy tylko 16 spotkań. System pucharowy sprawiał, że połowa drużyn kończyła swój udział w mistrzostwach na zaledwie jednym spotkaniu. Ofiarą tego formatu spotkań byli między innymi Polacy, którzy po przegranej 5:6 w meczu z Brazylią musieli wracać z Francji do kraju. Dopiero od mistrzostw świata w Szwecji w 1958, możemy mówić o w miarę sprawiedliwym systemie rozgrywek. Szesnaście zespołów podzielonych na cztery grupy, z każdej grupy wychodzą dwie najlepsze ekipy i system pucharowy. Jednak w latach sześćdziesiątych pojawiło się mnóstwo nowych państw, a co za tym idzie federacji piłkarskich. Było to widoczne szczególnie na kontynencie afrykańskim, nie bez przyczyny rok 1960 został nazwany rokiem Afryki. Mimo wyraźnych zmian politycznych, FIFA nie zdecydowała się na przyznanie choćby jednego miejsca w mistrzostwach drużynom z Azji lub Afryki. Dopiero protest reprezentacji afrykańskich w 1966 roku i wycofanie się wszystkich 15 drużyn wówczas należących do CAF wymusiło na światowej federacji piłkarskiej konieczność przemyślenia dalszego kształtu funkcjonowania największej imprezy piłkarskiej na świecie.

ŚWIATOWA EKSPANSJA

Od następnych mistrzostw zespoły z Azji i Afryki miały po jednym stałym miejscu w elicie. W latach siedemdziesiątych starano się zwiększyć liczbę meczów, zastępując system pucharowy drugą fazą grupową, ale ostatecznie zdecydowano się na zwiększenie liczby reprezentacji do 24. Przemiany polityczne i gospodarcze na świecie sprawiły, że i ta liczba okazała się niewystarczająca. Piłka nożna stała się globalnym fenomenem - do tego doszły jeszcze gigantyczne sumy sprzedaży praw telewizyjnych. Mundial nie miał się składać z najlepszych reprezentacji na świecie. Mundial miał sprawiać rozrywkę całemu światu. W 1998 we Francji zagrały 32 reprezentacje. Sepp Blatter miał plany zwiększenia mistrzostw nawet do 36 zespołów, ale jak mówił, nie znał sprawiedliwego sposobu na podzielenie takiej liczby na grupy. Wielu kandydatów w wyborach na prezydenta FIFA, licząc na poparcie mniejszych federacji piłkarskich zapowiadało 40-zespołowy mundial, ale prawdziwą dyskusję wywołała wypowiedź Gianniego Infantino na tegorocznym kongresie FIFA w Kolumbii. Co takiego zapowiedział Szwajcar? 

MANIA GIGANTOMANII

W mundialu, poczynając od roku 2026, miałoby wystartować 48 zespołów. 16 drużyn wzięłoby udział w rundzie wstępnej, rozgrywanej tydzień-dwa przed właściwym mundialem, w kraju gospodarza. Zwycięzcy przechodziliby do fazy grupowej, gdzie czekałoby na nich 16 reprezentacji, które w kwalifikacjach wywalczyły bezpośredni awans. Później rozgrywki toczyłyby się znanym nam z poprzednich mistrzostw systemem. Infantino chce pogodzić zwolenników i przeciwników powiększenia mistrzostw, ale nie jest to zbyt udana próba.Runda wstępna nie ma sensu, skoro istnieją kwalifikacje, to przyjazd 1/3 ekip i ich wyłącznie na jeden mecz nie ma sensu. Wiele rozsądniejsze byłoby zorganizowanie fazy grupowej od początku: 16 grup po trzy zespoły, wychodzą z nich wyłącznie zwycięzcy, druga faza grupowa z czterema drużynami, ćwierćfinały, półfinały, finał. Trenerzy reprezentacji narodowych i ligi zawodowe są przeciwne poszerzeniu mundialu, dlatego rozmowy na styczniowym kongresie będą wyjątkowo zacięte. Należy też pamiętać, że powiększenie liczby zespołów wiąże się z dłuższymi mistrzostwami, co jest problemem dla kraju-gospodarza, który musi przygotować więcej stadionów, oraz dla piłkarzy i trenerów klubowych, którzy musieliby zmienić system okresu przygotowawczego do sezonu.

MUNDIAL SŁABIAKÓW

Wraz z powiększeniem liczby zespołów uczestniczących w mundialu wiąże się obawa o ich poziom. EURO 2016 było, poza niewieloma momentami, nudne. A co będzie na mistrzostwach świata? Kto będzie chciał oglądać mecz Uzbekistan - Kenia? Kontrargumentem jest format grup. W tegorocznych ME z części grup wyszły po trzy zespoły, co oznaczało, że większość reprezentacji grało defensywnie w fazie grupowej, bojąc się utraty choćby jednego punktu. Przy czterdziestozespołowym mundialu i ośmiu grupach może być ciekawiej niż dotychczas. Na pięć zespołów w grupie do fazy pucharowej będą wychodziły tylko dwa. Jest to system używany przez Światową Federację Rugby w Pucharze Świata. Emocje zaczną się od pierwszego meczu, ale nieparzysta liczba drużyn w grupie budzi obawy o manipulację. Nie bez przyczyny od 1986 roku mecze ostatniej kolejki fazy grupowej są grane jednocześnie. Problemem jest też liczba spotkań - z dotychczasowych 64 zwiększa się do 96. Przed tym problemem musi się zmierzyć FIFA. Najważniejsze, żeby mundial sprawiał zabawę nam, kibicom, i miał sprawiedliwy format rozgrywek. Bez tego nie ma mowy o prawdziwych mistrzostwach.

© Pod szerszym kątem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci