Menu

Pod szerszym kątem

Spojrzenie na sprawy sportu, polityki i historii z perspektywy młodego szczecinianina, Sebastiana Muraszewskiego

SUKCES SPORTOWY CZY MARKETINGOWY? CO WAŻNIEJSZE?

smuraszewski

neymar

Wczorajszy mecz Ligi Mistrzów PSG - Real Madryt wywołał wiele emocji. Nagłówki i opinie typu „Pieniądze nie grają” zdominowały media i rozmowy zwykłych kibiców. Prawda jest jednak trochę inna. Niebotycznymi transferami klub ze stolicy Francji wysnuł aspiracje do dołączenia do poziomu takich klubów jak Real Madryt, FC Barcelona czy Manchester United. Nie pod aspektem sportowym, jak widzieliśmy wczoraj, ale przede wszystkim o aspekt marketingowy. Postaram się to wytłumaczyć na przykładzie transferu Neymara.

Cały projekt odnosił pierwsze sukcesy jeszcze przed ogłoszeniem właściwego transferu. Pojawianie się pierwszych plotek, którym nikt choć trochę interesujący się piłką nożną nie mógł dać wiary i traktował jako żart, nakręcało spiralę i zapewniło klubowi darmową reklamę przez całe lato w niemal wszystkich światowych mediach. Zachęcenie nowych kibiców i utrzymanie dotychczasowych jest ważne dla klubów szczególnie w okresie wakacyjnym, kiedy nie są rozgrywane mecze ligowe i pucharowe. Dlatego między innymi na takich kontynentach jak Azja czy Ameryka Północna organizuje się turnieje przedsezonowe. Kibic z tamtych terenów, w przeciwieństwie do europejskiego czy południowoamerykańskego, gdzie kultura kibicowania trwa przynajmniej od stu lat i przechodzi z pokolenia na pokolenie, jest z reguły niestały w uczuciach. Zdjęcia Azjatów z szalikami Barcelony i koszulkami Realu wywołują na naszym kontynencie uśmiech, ale przy obecnym stanie rzeczy nie należy się temu zachowaniu dziwić. Dzięki coraz częstszemu dostosowywaniu godzin rozpoczęcia spotkań ligowych na Starym Kontynencie pod rynek chiński oraz darmowe transmisje Premier League, Ligue 1, Serie A i Bundesligi w kanale piątym tamtejszej telewizji publicznej chiński kibic w większości przypadków woli obejrzeć dobre widowisko zamiast ciągłego oglądania spotkań tego samego zespołu. Interesuje go jedynie piękna i emocjonująca gra, dlatego zainwestuje w gadżety drużyn, które ostatnio zapewniły mu rozrywkę, bez względu na ich historię bądź kraj, z którego pochodzą. Interesują go również nazwiska.

Piłka nożna jest najpopularniejszym sportem na świecie. Mało tego, jest jedną z najważniejszych gałęzi przemysłu rozrywkowego. Już w latach sześćdziesiątych jeden z dziennikarzy postawił tezę, że Pele jest bardziej znany od Jezusa, religijny Brazylijczyk określił to mianem obrazoburstwa. Ale nawet w najbardziej odległych częściach globu, jak słabo rozwinięte kraje Azji bądź Afryki, znani są tacy piłkarze jak Ronaldo, Messi, Neymar, Suarez. Może część populacji świata nie miała okazji ich widzieć nawet przez ekran telewizora, lecz przez opowiadania stanowią dla nich nadzieję na wyrwanie się z biedy i zaznanie lepszego życia. Tacy fani nie są główną grupą do przejęcia przez kluby piłkarskie ze względu na ich niski status majątkowy. Nasuwa się jednak pytanie: skoro nawet takie wykluczone grupy wyrażają zainteresowanie piłką nożną, to co z klasą średnią państw rozwijających się? Widzimy coraz więcej kapitału w Azji, szczególnie w Chinach, gdzie popularność zdobywają sporty wszelakie. Niestety jest to popularność krótka i przelotna, jak widać na przykładzie koszykówki za czasów gry Yao Minga w NBA i obecnie. Futbol ma szansę zmienić ten trend poprzez rozważne działania, poczynając od wysokiego szczebla jak coraz popularniejsze ostatnio przedsezonowe tournee znanych europejskich klubów i wspomniane wcześniej zmiany godzin rozgrywania meczów, a kończąc na dołączeniu w celach towarzyskich chińskiej młodzieżówki do rozgrywek jednej z grup niemieckiej Regionalligi. Wszystkie te działania mają podnieść status piłki nożnej w krajach azjatyckich, zapewnić klubom nowych kibiców, a kto wie, być może światowej klasy piłkarzy za 20-30 lat?

Symboliczne są również zawodnik i kwota. Jedyne kontrowersje przy osobie Neymara pojawiły się przy transferze z Barcelony i ostatnio w Paryżu podczas kłótni o wykonywanie rzutów karnych, ale Brazylijczyk budzi powszechną sympatię, w przeciwieństwie do części graczy ze światowej półki. Cały świat współczuł mu w czasie mistrzostw świata rozgrywanych na rodzimej ziemi, kontuzja sprawiła, że nie grał w nie trzeba przypominać jak zakończonym półfinale z Niemcami. Poza tym poziom gry reprezentacji Brazylii jest obecnie o kilka poziomów lepsza niż cztery lata temu i Kraj Kawy pod wodzą Tite jest zaliczany do grona faworytów do zdobycia szóstego tytułu mistrzowskiego, a bardzo możliwe, że Neymar zostanie jedną z gwiazd turnieju w Rosji. Brazylijczyk, magik piłki, z numerem 10 na koszulce? Każde pokolenie ma inne skojarzenia. Gracz Paris Saint Germain ma szanse na zostanie najlepszym graczem na świecie, co sprawi, że jego klubowi przybędzie kibiców, być może będą to głównie kibice sukcesu, ale kupią koszulkę z jego nazwiskiem, a ci zamożniejsi nawet się wybiorą do Paryża, żeby zobaczyć swojego ulubieńca.

Istnieje jeszcze inny motyw tego transferu. Kto wie, czy nie najważniejszy? Właściciele PSG, Katarczycy są zaangażowani w organizację mundialu w ich kraju. Mało co układa się po ich myśli. Oczywiście Katar zdobył prawo do organizacji mistrzostw świata w 2022, okoliczności tego faktu pominę, ale otoczka wokół imprezy nie jest zbyt dobra. Liczne przypadki łamania praw człowieka przy budowaniu stadionów, konieczność rezygnacji z budowy czterech aren oraz pięknych planów, jak klimatyzowane stadiony i niefortunny termin nie przyciągną fanów na Bliski Wschód. Mianowanie Brazylijczyka ambasadorem turnieju mogłoby ocieplić atmosferę, a jego sukcesy i PSG byłyby idealną promocją dla mundialu. Lepszej reklamy Katarczycy nie kupiliby za żadne pieniądze.

Nigdy nie dowiemy się, jakie były prawdziwe motywy stojące za zakupem Brazylijczyka za tak bajeczną kwotę przez klub z Paryża, ale wiemy, że doczekaliśmy nowych czasów. Głównym celem transferu nie jest wzmocnienie klubu pod względem sportowym, lecz wzmocnienie jego pozycji na rynku marketingowym. Dokonywanie transferów z pozoru niemożliwych, wydawanie niebotycznych, oderwanych od rzeczywistości kwot, dzieje się z pobudek innych niż zdobywanie trofeów. Ważniejsze jest zdobywanie rozgłosu, nowych rynków i rzesz fanów. Tylko jak to wpłynie na przyszłość rynku transferowego? Czy kluby nie znajdą się w bańce? Tego już najbardziej tęgie głowy nie są w stanie przewidzieć.

© Pod szerszym kątem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci